iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Wakacje!!!!!!

Jutro rano wyruszam nad morze po namioty, więc chciałam się pożegnać wracam za tydzień.

3majcie się!

Komentarze (3)
Autobusowa mania

  • Z głośników leci: Piotr Rubik - Nie wstydź się mówić, że kochasz

    Mówcie co chcecie, ale ja lubię słuchać Rubika uwielbiam także teledyski do jego piosnek.


    Lubię.

    Uwielbiam.

    Kocham!!!!!


    Jazdę autobusem.

    Mam na tym punkcie małą obsesję.

    Dlatego zazwyczaj wybieram autobus, a nie auto i to jeszcze wybieram taki który najdłużej jedzie.

    Zaczęło się niewinnie, od wycieczek autobusowych w podstawówce, teraz jest to mania, z którą wcale nie walczę.

    Czasami nawet wsiadam do autobusu, siadam pod koniec i po prostu jadę, jadę, jadę, jadę…..

    Nie mam pojęcia, co mnie w nich tak pociąga(bo chyba mopce tak powiedzieć), ale ja je:

    Lubię.

    Uwielbiam.

    Kocham!!!!

    Więc jeżeli znacie jakiegoś młodego i wolnego kierowcę autobusu to dajcie znać.
  • Będzie mnie zabierał na romantyczne randki autobusem.
  •  

  •  

     

Komentarze (3)
ECH CI WŁOSI...

Rodzice od wczoraj w Mrągowie - idę zaraz włączę TV to może ich zobaczę.

Brata zostawili u znajomych bo stwierdzili, że albo podpalimy dom, albo pozabijamy się nawzajem. I takim oto sposobem urzęduje w domu i w sklepie z biżu sama przez trzy dni.

I właśnie dziś w sklepie miałam taki zapiep.., że szkoda gadać jak przyszłam o 10.30 tak dopiero około 15 usiadłam. Trafiła się akurat wycieczka z Włoch, później kolonie i indywidualni.

Pokazywania było co nie miara.

Później z tej grupy przyszedł jeszcze jeden Włoch.

I pokazuje mi na migi co chce, ja na migi że nie mam pojęcia o co mu chodzi - jak ja wtedy żałowałam, że z lenistwa po pół roku przerwałam naukę włoskiego.

I wtedy on tak się uśmiechnął, pokazując białe ząbki że o mało tam się nie posikałam :)

To prawda co mówią o Włochach.

Za ten uśmiech mogłabym zabić.

Ech zobaczyć go jeszcze raz.

Z głośników leci: Ani Mru Mru - Go Go

Komentarze (3)
Zakupoholizm

Czyli kupowanie, kupowanie, kupowanie i jeszcze raz kupowanie.

Uzależnień jest wiele, można się uzależnić od wszystkiego.

Nie wszystkie są tak samo niebezpieczne.

Jednak zakupoholizm może zrujnować, nie tylko kieszeń, ale i życie.

Kupujesz coraz więcej i jesteś coraz szczęśliwsza.

Zakupy dodają ci energii i chęci do życia.

Potrzebujesz coraz więcej.

Powoli zaczyna brakować ci miejsca na nowe rzeczy.

Na półce stoją kremy różniące się tylko zapachem, ubrania wyłażą nocą z szafy i próbują cię przekonać, że potrzebujesz ich więcej, więcej, więcej…

Śnisz o zakupach, w każdej wolnej chwili planujesz co kupisz jak już zdobędziesz kasę, którą zapewne pożyczysz - o ile jeszcze ktoś zechce ci pożyczyć.

Masz masę długów, których nie możesz spłacić, więc zaciągasz dług u podejrzanych typków.

Nie oddajesz im kasy.

Grożą ci.

Odcinają jeden palec, żeby zmusić cię do zapłaty.

Nie oddajesz kasy.

Pies szczeka.

Przybiega właściciel.

Z ziemi wystaje twoja ręka.

Nie żyjesz.

Twoi bliscy przejmują twój dług.


  • Może trochę się zagalopowałam, ale taki scenariusz też jest możliwy.

    Kasa nigdy się mnie nie trzymała, ale ostatnio wydawanie jej przekroczyło wszystkie granice.

    W portfelu nie noszę więcej niż 20 zł.

    A żeby zebrać kasę na warkoczyki i gitarę kupiłam skarbonkę bez dziurki do wyjmowania kasy  i jak na razie wszystko idzie dobrze, no prawie.

    Bo jak tylko na moje konto wpłynie kasa, to zaraz ją wydaje - te konta, które można obsługiwać przez neta są strasznie zgubne.

    Nie mówię, że jestem zakupoholiczką ale mam zadadki na nią, wszak na półkach mam masę niepotrzebnych rzeczy.


     

Komentarze (4)
Wakacje pod namiotem - to jest to!

Z głośników leci: Vino - When i lose you

Wakacje pod namiotem to dla jednych wielkie nieporozumienie, a dla innych coś wspaniałego. Ja należę do tych innych.

  • Cały rok czekam na rodzinny wypad pod namioty, który jest nasza tradycją od kilkunastu lat i wcale nie wstydzę się tego, że ciągle jeżdżę co roku z rodzinką nad morze.

    Uwielbiam nocować pod namiotami!

    Teraz zresztą wygody są podobne do tych z kwater, czy domków. Mamy “nasz” camping gdzie dla amatorów namiotów są wygodnie i nowocześnie urządzone toalety i prysznice, można się także podłączyć do prądu, jest stoisko do gotowania, do ryb ( ach te pyszne flądry z rana, które tata kupuje prosto od rybaków.

    Nic jednak nie smakuje rano jak bułka z pasztetem, jedzona na kocyku - mniam - mimo iż nie lubię pasztetu, to nad morzem smakuje jak najlepsze jedzenie pod słońcem.

    Uwielbiam noce pod namiotem, kiedyś musieliśmy w nocy wstawać i dopompowywać powietrze do materaców - teraz materace są zdecydowanie lepsze, kiedyś mieliśmy mały namiocik, w którym dorosła osoba na klęczkach się mieściła. Teraz mamy taką ogromną krowę, że możemy w niej spokojnie ustać (nawet ja z moimi 180 cm).

    Nie jeździmy  jednak pod namioty dlatego, że jest w nich tak wygodnie jak nigdzie indziej, jeździmy pod nie bo całą rodzinką uwielbiamy kontakt z naturą.

    Posiedzieć w czterech ścianach przed TV możemy w domu.

    Jeszcze nikt z mojej rodzinki, nigdy nie wspomniał o tym by wynająć kwaterę czy pokój w hotelu.

    Dla nas wakacje bez namiotu nie istnieją.

    Czas spędzamy razem, bo to w końcu nasza tradycja rodzinna.

    Razem na plażę, później obiad, relax i wypad do miasta, które znamy jak własną kieszeń.

    Co roku chodzimy tymi samymi ścieszkami, co jakiś czas poznając nowe, czasem wsiadamy w samochód i jedziemy zwiedzać inne miasta.

    Nie wyobrażam sobie wakacji bez rodzinnego wypadu nad morze.

    Szum fal, który słychać w nocy i zapach morza z rana są niezastąpione, za wszystko inne…

    A to lew z ZOO w Płocku - wypad z kolonistami 2008

    Z głośników leci: Blue Cafe - My road

     

Komentarze (2)
Córeczka mamusi i córeczka tatusia.

 

Mam 21 lat, jedni mówią że to mało inni uważają, że powinnam iść na swoje.

Jak to jest?

Ja osobiście nie wyobrażam sobie życia poza domem. Domem nazywam mamę, tatę i brata.

Nawet nie chce myśleć o tym, że za rok będę już musiała szukać stałej pracy, Teraz studiuję na dziennych, ale po trzech latach przenoszę się na zaoczne.

Zupełnie nie czuje się gotowa do samodzielnego życia. Tzn. rodzice nie wyrzuca mnie z domu, ale to że będę musiała pracować i być odpowiedzialna za pewne rzeczy z pracą związane przeraża mnie.

Zresztą chciałabym znaleźć pracę poza moim miastem i jakoś nie widzę tego codziennego dojeżdżania, więc najlepszym rozwiązaniem byłoby jakieś mieszkanko tam.

Ciągle czuję się jak mała księżniczka.

Ostatnio na gwiazdkę dostałam nawet łóżko dla księżniczki, czyli łóżko z baldachimem.

Czy każdy ma takie obawy, czy tylko ja nie czuje się w pełni gotowa do rozpoczęcia dorosłego życia.

Chciałabym aby ten odstani rok licencjatu ciągnął się jak najdłużej, bo poprzednie dwa minęły mi zbyt szybko, zbyt szybko staje się dorosła.

Ja chce być ciągle małą dziewczynką.

Komentarze (6)
Najgorętszy dzień tego lata.

 

Z głośników leci: ONA- kiedy powiem sobie dość.

Wrrrr, mój pecet znowu zawiódł. Skasował mi całą notke.

Przeniosłam się więc na laptopa, który ma Viste i tak średnio jestem do niej przekonana.

Nie o tym jednak chciałam pisać.

Dziś pojechałam z ciocią na rynek do Serocka pohandlować biżuterią - uwielbiam sprzedawać biżuterię jednak po dzisiejszym dniu stwierdzam że wolę to robić w sklepie.

Ubrana byłam w rybaczki, bluzkę na ramiączka i grubą warstwę balsamu z filtrem.

Niestety nie wzięłam czapki.

Stoisko jest małe, więc nie mamy tam parasola, ani daszka, a słonce paliło dziś strasznie.

Nie pomogły mi nawet filtry w balsamie i kremie.

Ramiona i twarz mam spalone na skwarkę.

Strasznie to piecze.

Gorsze jest jednak, to że strasznie boli mnie głowa, trzęsą mi się ręce i mam zawroty głowy.

Mam nadzieję, że to nie udar.

 jeszcze jedno siedząc i pisząc notkę, włączyłam TVP1 - żeby obejrzeć wieczorynkę, i nasuwa mi się jedno pytanie.

Co oni zrobili z moim Kubusiem Puchatkiem???????!!!!!!!!

Nie ma Krzysia, tylko jakaś dziewczyna z psem, poza tym grafika taka jak w Shreku, a ja naprawdę lubiłam te stare odcinki.

Nic został mi jeszcze Garfield i Scooby Doo.

Tak na marginesie, moja ciocia ma sklep z biżuterią, wiec jakby ktoś czegoś szukał to zapraszam

Z głośników leci: Republika - mamonayle

Komentarze (3)
Druga młodość istnieje!

 

Z głośników leci: Zabili mi żółwia - Wiosna

Moi rodzice tak mniej więcej od roku znowu szaleją.

Stwierdzili, że odchowali dzieci ( ja 21, brat 16), więc mogą szaleć.

 Nigdy wcześniej nie widziałam, żeby tak się podszczypywali, przytulali i mówili do siebie „kochanie”.

Teraz tata wstaje wcześniej żeby zjeść z mamą śniadanie, a mama czeka wieczorem aż tata wróci do domu żeby mogli zjeść razem kolacje.

W domu słychać tylko:

„Kochanie, gdzie jesteś?”

„ Kochanie, gdzie idziesz?”

Aż miło na nich popatrzeć, jak cmokają się raz, po raz :) .

Zaczęło się jakieś dwa lata temu jak pojechali sami na piknik do Mrągowa.

Wrócili szczęśliwi.

A teraz nie mogą się od siebie odkleić.

Tak, życie zaczyna się po 40 ( mama 42,  tata 45 lat). W zasadzie teraz nic ich nie trzyma w domu, małych dzieci nie mają. Mogą szaleć o woli!

Nawet nie wiecie jak miło jest popatrzeć się na szczęśliwych i zakochanych rodziców.

Komentarze (5)
Coś mnie nawiedziło.

 

Z głośników leci: Maryla Rodowicz Ballada wagonowa

Już drugi raz miałam nocną przygodę z czarną mazią.

Może wiecie, o co chodzi?

Czujesz, że coś cię dusi, a ty nie możesz się poruszyć.

Dziś w nocy znowu mi się to przytrafiło.

Obudziłam się, bo wydawało mi się, że ktoś wszedł do pokoju, myślałam że to mama. Niestety zobaczyłam czarną postach, która powiedziała do mnie „Halo”.

Zaczęłam panikować, ale nie mogłam się poruszyć.

To cos położyło się obok mnie i zaczęło wchłaniać się we mnie!

Po jakimś czasie udało mi się poruszyć, ale nie spałam do rana.

Komentarze (7)
Bo Bóg jest miłosierny - akurat...

 

Z głośników leci: ONA Kiedy powiem sobie dość – po angielsku

Miałam dziś nic nie pisać, ale jednak napiszę.

To będzie notka o moim stosunku do kościoła, wiary itp., itd.

Nie lubię tego tematu, mimo to napiszę o nim kilka słów.

Tyle razy wertowałam go ze znajomymi, że mam go po dziurki w nosie. Ale do rzeczy.

Większość mojego otoczenia, wie że jestem osobą, która nie wyznaje Boga– powiedziałam o tym nawet jednej babci i o mało co mnie nie wyklęła, więc z drugą nie próbowałam :). Rodzicom powiedziałam nawet w kogo wierze, ale oni na szczęśie to przeżyli, tata czasem tylko wspomina, że mogłabym pójśc do kościoła to może bym jakiegoś chłopaka poznała :)

Nie mogę powiedzieć, że przestałam wierzyć ot tak, w ciągu jednego dnia, tygodnia czy roku.

Tak naprawdę dojrzewało to we mnie już w wieku 6 lat!

Jak?

Tak!

Pamiętam, że w klasie zerowej na katechezę przychodziła do nas siostra. Pewnego razu śpiewaliśmy piosenkę „Bóg kocha mnie takiego jakim jestem…” i oczywiście był do tego układ taneczny.

Po skończonej piosence podeszłam do zakonnicy i mówię jej, że jak tańczyłam to czułam jakby coś mnie do góry unosiło i to pewnie Bóg lub anioł. A ona sie wydała, żebym nie opowiadała takich głupot, bo to niemożliwe. Poczułam się strasznie.

Później było tylko gorzej, ale nie o tym chce mówić.

Jeszcze jednym ważnym powodem była jedna przypowieść (tak to się nazywa) w której ojciec miał ZABIĆ swojego syna, bo Bóg mu tak kazał. Tego nie rozumiałam, nie rozumiem i już raczej nie zrozumiem – bo jak można kogoś zmusić do ZABICIA swojego dziecka.

Bóg ( bo nie neguje jstnienia jakieś wyższej siły) to tak naprawdę okrutna istota, zabił tyle istnień ludzkich że trudno je zliczyć ( raz trafiłam na taką stronkę w sieci, gdzie było wszystko ładnie wyliczone i zbladłam) – ha znalazłam: http://www.joemonster.org/link/pokaz/7196/Ilu_ludzi_zabil_Bog_w_Biblii_

I jeszcze to znalazłam:

http://www.hcfor.pl/mieszne-zdj-cia/1049-ilu-ludzi-zabi-b-g-ilu-szatan-w-biblii.html

Poza tym Biblia pełna jest sprzeczności.

Księża to zupełnie inna sprawa. Pedofile i dziwkarze, nie mówię tego bo słyszałam ale widziałam to. W moim gimnazjum był ksiądz, którego wszystkie dzieci się bały i uciekały o niego bo dziwnie przytulał i zawsze sadzał na kolanka. Dziwki – wiadomo, choć często są to członkinie kółek różańcowych. A ile oni mają dzieci?

Raz jedyny spotkałam księdza z powołaniem i do dziś go wspominam z łezką w oku. Był moim nauczycielem w gimnazjum i księdzem z powołania, na religię przychodziłam żeby z nim porozmawiać, nawet na przerwach często z nim rozmawiałam. Oby było więcej takich księży. Z prawdziwym powołaniem.

Natomiast to wcinanie się w aborcję, eutanazję, i vitro żniejsze w ANTYKONCEPCJE to duża przesada.

Kościół może, a nawet powinien wyrazić swoje zdanie, ale nie może potępiać ludzi którzy robią lub myślą inaczej.

Ostatnio rozbawiło mnie to, że prezerwatywy nie chronią przed AIDS!

I ten sprzeciw metodzie In vitro – ludzie.

I jeszcze jeno lekcje religi w szkole to pomyłka.

 Warto posłuchać tego pana. Podaje on bardzo rozsądne argumenty w pewnych sprawach.

http://www.youtube.com/user/001radek


Napisałbym więcej, ale zwyczajnie mi się nie chce.

Z głośników leci: Agnieszka Chylińska - Winna

Komentarze (8)
1 | 2 |
Najnowsze wpisy
2010-11-24 23:20 Pamiętacie?
2010-06-17 18:40 Słowo
2010-06-11 13:17 I znowu ja.
2010-04-27 12:18 ...
2010-04-10 18:02 Zbigniew Herbert
O mnie
Luiza21

Gruba miłośniczka hororów i filmów kostiumowych. Ceniąca szczerość i uczciwoć. Interesująca się magią i TAROTEM. Każdy anioł kiedyś spadnie, dobrze że nim nie jestem LT

Mój profil w iWoman.pl